niedziela, 25 września 2011

Książki najfajniejszej dziewczyny w mieście

Zainspirowana artykułem w Wysokich Obcasach sprzed tygodnia postanowiłam stworzyć własną listę książek najfajniejszej dziewczyny w mieście. Trochę na chybił-trafił, bo przecież ciężko jest skondensować moją osobowość najfajniejszej dziewczyny w Poznaniu do zaledwie dziesięciu punktów. Równie dobrze mogłabym podać tutaj wiele innych zestawów. Bo najfajniejsza dziewczyna w mieście przeczytała wiele razy po dziesięć książek - to warunek sine qua non.

A oto i one:





Simone de Beauvoir "Druga płeć"
NDwM musi przecież znać klasykę feminizmu! I nie wyobrażam sobie, żeby feministką nie była. Przenigdy.

Roland Barthes "Mitologie"
Nie wiem, dlaczego akurat o tym pomyślałam. Może dlatego, że w "O pięknie"  Zadie Smith jedna z bohaterek mówi o innej, że tak naprawdę przeczytała tylko "Mitologie" i wyłącznie dzięki nieustannemu cytowaniu ich wyrobiła sobie opinię wybitnej studentki?

Stanisław Lem "Dzienniki gwiazdowe"
NDwM musi znać się na jakiejś literaturze spoza głównego nurtu. Ja lubię fantastykę. A Lem to pierwsze imię polskiej sci-fi.

Wergiliusz "Eneida"

Ile znacie osób spoza branży filologicznej, które przeczytały jakikolwiek starożytny epos? A? To jest bardziej hipsterskie niż spodnie rurki!

Colette "Czyste, nieczyste"

To znów odnośnie klasyki. Z jakiegoś powodu znajomość powieści erotycznej mającej prawie osiemdziesiąt lat wydaje mi się szczególnie sexy.

Virginia Woolf "Orlando"
NDwM obowiązkowo musi znać książki innych NDwM.

Georges Perec "Życie. Instrukcja obsługi"Postmodernizm nadal jest fajny. A Perec jest fajniejszy niż wielu innych postmodernistów. No i jaki szpan, taka gruba księga!

Bob Dylan, "Moje kroniki"
 Bo słuchać muzyki to każda głupia potrafi.

Swietłana Aleksijewicz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"
NDwM dostrzega istnienie poza czystą literaturą także nieco tzw. prawdziwego życia. I: czytanie reportaży jest trendy.

Sylvia Plath "Szklany klosz"
Patrz pkt 6. A poza tym: która nie zna Plath, nie ma prawa mianować się NDwM. Nie i już.

4 komentarze:

  1. Bynajmniej, ciągle o niej myślałam. To chyba widać, skoro jej nie umieściłam na liście?

    OdpowiedzUsuń
  2. oh c'mon! męczy mnie ta apoteoza 'drugiej płci'...

    OdpowiedzUsuń
  3. To zrozumiałe - ale to trochę tak, jakby chrześcijaństwo zmęczyło się Starym Testamentem :P.

    OdpowiedzUsuń